Home » Wydanie 29-2024 » Centrum szkoleniowe FITZ » Mokra jesień – złe zbiory?

Mokra jesień – złe zbiory?

„Nigdy od rozpoczęcia pomiarów w 1881 r. w Niemczech nie było tak bogatych łącznych opadów w przeciągu dwunastu miesięcy od czerwca 2023” – poinformowała w czerwcu 2024 r. niemiecka służba pogodowa (DWD) – zwróć uwagę, że było to dopiero czerwiec 2024 r.! Wielu kierowników gospodarstw prawdopodobnie późną jesienią 2024 r. potwierdzi, że w sytuacji pogodowej w kolejnych miesiącach nic się zasadniczo nie zmieniło.

Zewnętrzni eksperci potwierdzają, że prawie połowa tegorocznych areałów zbóż ozimych została obsiana zbyt późno. Jednak również terminowy wysiew nie oparł się silnemu wpływowi opadów.
Badania opublikowane przez Niemiecką Służbę Meteorologiczną wskazują, że poziomy wilgotności gleby w górnych jej warstwach są całkowicie nasycone wodą na początku listopada z wyjątkiem północno-wschodnich Niemiec. W znacznym stopniu woda w glebie determinuje również jej temperaturę.
O ile ciepły deszcz z zachodu wczesną wiosną może spowodować szybsze nagrzewanie się gleby, o tyle nasycenie jej wodą jesienią prowadzi do zmniejszenia zawartości powietrza w glebie, a tym samym do wolniejszego chłodzenia.

Większa masa gleby spowalnia wahania temperatury w ciągu dnia. W rezultacie rośliny powinny rosnąć lepiej dzięki bardziej jednolitym temperaturom. Gdy przyjrzymy się bliżej zapotrzebowaniu gleby na tlen, zrozumiemy, dlaczego nie zawsze tak jest. Bakterie i ogólne życie w glebie potrzebują tlenu.
Bez tlenu gleba redukuje i ogranicza uwalnianie oraz przetwarzanie zawartych w niej składników. Także tworzenie się korzeni włośnikowych zależne jest od zawartości tlenu w glebie. Bez tlenu korzenie ulegają redukcji lub gniją. Nadmiar CO2 z procesu oddychania korzeni nie może się wtedy wydostać i powoduje dodatkowe szkody. Ostatecznie hipoksja, czyli niedotlenienie wpływa w sposób trwały na hormonalną gospodarkę rośliny, zmieniając jej nadrzędny cel życiowy z „tworzenia plonów” na „byle przetrwać”.

Ze względu na to, że większa masa wody w glebie powoduje wolniejsze nagrzewanie się gleby wiosną, przez co system korzeniowy jest słabiej rozwinięty, a infiltracja i przesychanie są wolniejsze, czekają nas pewne wyzwania, zwłaszcza na początku wegetacji. Składniki odżywcze wymagające mineralizacji (azot, siarka…) wchodzą w cykl wegetacyjny na późniejszym etapie i nie zostają wchłonięte z maksymalną wydajnością (fosfor…).

Wpływ uprawy gleby jesienią

Analiza wpływu uprawy gleby na roślinność pomaga zdecydować, czy i jak możemy poprawić tę sytuację za pomocą zmiany metody uprawy. W tym celu nawiązujemy do artykułu z ostatniego numeru terraHORSCH (Nostalgia czy konieczność?).Aby móc oczekiwać terminowej mineralizacji i równomiernego uwalniania składników odżywczych, musimy najpierw zadbać o rozkład materiałów wyjściowych. „Z lodówki można coś wyjąć tylko wtedy, gdy coś zostało do niej wcześniej włożone”.

Słoma oraz inne materiały organiczne do mikrobiologicznego rozkładu potrzebują powietrza (tlenu), ciepła i wilgoci (istnieją też inne mechanizmy rozkładu, ale są one dla nas mniej przydatne, np. wietrzenie UV). Im głębiej wkopujemy się w uprawianą glebę, tym mniej znajdujemy grubych porów, a co za tym idzie, mniej tlenu może spowodować proces gnicia.
Gleba piaszczysta zwykle ma wystarczającą ilość większych cząstek również w głębszych warstwach, co zapewnia jej wystarczającą ilość tlenu, podczas gdy w glebach gliniastych udział porów grubych szybko maleje na korzyść porów drobnych. Jak widać na poniższym rysunku, rozkładany materiał powinien być co prawda wymieszany równomiernie, ale w zależności od rodzaju gleby niezbyt głęboko. Wysokie nasycenie wodą przesuwa te strefy w górę, ponieważ tlen z grubych porów wypierany jest przez wodę.

Grube pory są ważne ze względu na wydajną infiltrację (powolne przenikanie) gleby. Jednakże w przypadku większych ilości opadów to nie wystarcza. Ciągłość grubych porów jest ważna, jeśli chodzi o odprowadzanie większych ilości wody deszczowej do głębszych warstw, jeśli np. w uprawionym obszarze nie ma grubych porów, spowodowanych obróbką maziową, staje się to wąskim gardłem.
Woda gromadzi się na powyższym obszarze, przez co przez dłuższy czas są one nieprzejezdne. Jest to zauważalne zwłaszcza wtedy, gdy między zbyt mokrą orką a wysiewem spadło zbyt dużo deszczu. Wówczas nadmierna ilość grubych porów w górnej warstwie 20-30 cm szybko się zapełnia i nie odprowadza wody dostatecznie szybko do głębszych warstw.
W okresach suchych woda nie podnosi się ponownie w grubych porach, bo siły kapilarne są w tym przypadku zbyt małe. Dopiero przy wystarczającym wtórnym zagęszczaniu i odpowiednio małej międzyprzestrzeni porów siła kapilarna jest na tyle duża, że można spodziewać się kapilarnego wznoszenia się wody i rozpuszczonych w niej minerałów (wolny Ca²+, potas itp.).

Rola kolein

Jedną z kwestii, której poświęca się zbyt mało uwagi, jest wpływ kolein na przenikanie wody. Poza koleinami woda nie spływa tylko pionowo w dół, w głąb gruntu. Nawet jeśli erozja wody deszczowej zwykle nie jest widoczna na powierzchni, to nawet przy minimalnym nachyleniu spływa ona w kierunku najniższego punktu.
Woda, która nie została zatrzymana w glebie, gromadzi się w najniższym punkcie albo w piętrzących się warstwach. Koleiny zagęszczają znajdującą się pod spodem glebę i zapobiegają szybkiemu, poziomemu spływaniu wody. Woda piętrzy się wówczas w warstwie ornej w górnej części zagęszczonej koleiny i spływa wolniej w dół.
Po dużych opadach można zaobserwować, że nie tylko koleina nie daje plonów, ale także sąsiadujące z nią rośliny gorzej się rozwijają. Im większe obciążenie osi i im mniej stabilne koleiny, tym głębsze zagęszczenie i tym większy obszar, na który wywierany jest negatywny wpływ.

Gleba w pełni nasycona wodą, podobnie jak gleba sucha, nie może być wystarczająco zagęszczona, ponieważ spoiwo odpowiedzialne za sklejanie ze sobą cząsteczek gleby nie jest wystarczająco mocne. Najlepiej uprawia i wtórnie zagęszcza się glebę, gdy jest ona nasycona wodą w około 2/3 objętości (polowa poj. wodna: 60-70%).
Jeśli uprawiamy zbyt mokrą glebę, nie możemy jej wtórnie wystarczająco zagęścić lub inaczej zmniejszyć objętości przestworów, ponieważ grube pory wypełnione wodą są nieelastycznie. Podczas jej późniejszego wysychania drobne cząsteczki rozpuszczone w wodzie spływają w dół i zatykają kanały przenikania lub podobnie jak beton osadzają się w głębszej, uprawianej warstwie, która działa jak filtr. Wówczas gleba tworzy skorupę i zapada się, ponieważ spłukiwane są również cząstki stabilizujące takie jak wapno. Cierpi na tym struktura gleby, która może krótkoterminowo i jedynie w ograniczonym stopniu sama się regenerować.
Na naszych szerokościach geograficznych nie można polegać na działaniu mrozu jako na naturalnym mechanizmie regeneracyjnym, gdyż temperatury są zbyt wysokie. W związku z tym musimy liczyć się ze słabszą strukturą gleby przynajmniej do jej kolejnej podstawowej uprawy.

Zła struktura gleby nie oznacza, posłużmy się tu przykładem lodówki, nagle stanie się pusta, a raczej to, że nie będziemy mieli już dostępu do wszystkich znajdujących się w niej regałów. Do tego rośliny nie mogą potajemnie wykradać środków odżywczych z innych „regałów”. Dlatego należy nawozić, odpowiadając na potrzeby gleby, inaczej mówiąc zapełnić te parę regałów, które mamy do dyspozycji, by zawsze były pełne na tyle, na ile jest to możliwe.
Nawożenie w zależności od potrzeb oznacza, że jeśli uzyskamy fałszywe dane pozyskane na podstawie analizy roślin, to musimy poddać je krytycznej ocenie. W najlepszym przypadku badanie gleby daje nam jedynie informację o poziomie napełnienia całej lodówki.

Jakiego rozkładu porów potrzebują korzenie?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo złożona. Można oprzeć się na podstawowej regule, w myśl której korzenie nie lubią dużych zmian w gęstości gleby, i wyprowadzić z niej dalsze wnioski! Wówczas unika się zarówno przestworów, jak i warstw mazistych, a czasem powstają mniejsze strefy zagęszczenia. Korzenie dobrze tolerują także przejście z luźnej wierzchniej warstwy gleby do twardszego podłoża, o ile przejście jest równomierne.
Pomaga w tym zazębianie się powierzchni uprawowych dzięki bardzo dobrze dopasowanym zębom. Sypką glebę lepiej uprawiać szerszymi redlicami i z węższymi odstępami między rzędami niż słabo łamliwą, mocno gliniastą. Przestwory powstałe w wyniku suchej i głębokiej uprawy można zredukować, zwłaszcza w głębszych warstwach, jedynie za pomocą odpowiedniego wału dostosowanego do siedliska.
Wał ogranicza również wspomniane spływanie drobnych cząsteczek do głębszych warstw gleby.

Na koniec przyjrzymy się, jak w sposób idealny nasze uprawy powinny wejść w nadchodzący okres spoczynku. Zwykle rozpoczyna się on w okresie Adwentu, kiedy temperatura gruntu stale spada poniżej 5°C. Podział komórek roślin uprawnych staje się bardzo wolny, a życica i wyczyniec rzadko kiełkują poniżej tej temperatury.
Prawidłowy, trwający kilka tygodni spoczynek wegetacyjny na naszej szerokości geograficznej skraca się, co prowadzi do zaledwie minimalnych przerw we wzroście roślin o niższych wymaganiach temperaturowych, np. rzepaku. Niemniej jednak, zakładając regularnie występujące mroźne noce, należy tak uprawić i siać, by w okresie mrozu roślina osiągnęła prawidłowe stadium wzrostu.

Rośliny rzepaku powinny być rozwinięte do fazy 10-12 liścia i tworzyć nisko położoną rozetę. Poza tym korzeń palowy o średnicy od 0,8 do 1 cm powinien być dobrze rozwinięty w głąb gleby. Szczególnie narażone na szkody spowodowane złym przezimowaniem są bardzo słabe łany, czyli takie, które są silnie przerośnięte oraz takie, u których wrażliwy stożek wzrostu za bardzo wyrasta ponad podłoże.
Również w przypadku pszenicy etap rozwoju roślin ma kluczowe znaczenie dla odporności. Łany pszenicy są bardzo mrozoodporne na krótko przed lub wkrótce po fazie 3. liścia (przejście z odżywiania ziarna na odżywianie korzeni) i na tym etapie najlepiej wchodzą w zimę. Dotyczy to również roślin rozkrzewionych.
Dzięki swoim rezerwom składników odżywczych mają one dobrą zdolność regeneracyjną. Zasadniczo należy dążyć do tego, by rozkrzewienie nastąpiło przed zimą, ponieważ pędy wytworzone jesienią zapewniają nieco wyższe plony i są bardziej odporne niż pędy tworzone wiosną.
Ze względu na wcześniejszą fazę kiełkowania osiągnięcie minimalnej gęstości łanu przed zimą jest jeszcze ważniejsze i istotniejsze dla plonu jęczmienia niż dla pszenicy. Również w tym przypadku pędy powstałe jesienią są bardziej produktywne. Dlatego należy dążyć do dobrego przedzimowego krzewienia do maksymalnie BBCH 25. Przerost łanów prowadzi tutaj także do zwiększenia szkód spowodowanych złym przezimowaniem i większej inwazji chorób. Zasadniczo można zapobiec szkodom zimowym dzięki zdrowym roślinom.
Po wystarczającej fazie zahartowania rzepak i pszenica ozima przetrwają temperatury od -15°C do -20°C nawet bez pokrywy śnieżnej, a jęczmień ozimy może przetrwać temperatury od -12°C do -15°C.
Jeżeli czas ma kluczowe znaczenie dla siewu danej kultury, wtedy zasada „łoże siewne ważniejsze niż czas wysiewu” obowiązuje do momentu, w którym siew kultury naprawdę nie ma już sensu.
Jeżeli brakuje alternatyw, konsekwencją może być wysiew roślin bez wcześniejszej podstawowej uprawy gleby, nawet jeśli wcześniejsza uprawa była prowadzona na danym polu przez wiele lat. W dłuższej perspektywie pole wysiane w nieoptymalnych warunkach jest lepsze niż nieprawidłowa uprawa gleby. Idealnie nadają się do tego siewniki bez narzędzi uprawowych, a mimo to z bardzo dobrym siewem na głębokości.

Jeśli uprawiana była mokra gleba, ważne jest, aby pamiętać o tym, by na tych powierzchniach w ciągu najbliższych kilku lat przeprowadzać uprawę naprawczą, a także mieć na uwadze powolny przepływ składników odżywczych i słaby system korzeniowy podczas prowadzenia łanu na wiosnę.
Oznacza to na przykład nie tylko dostosowanie dawki startowej (czas, składniki odżywcze i ilość), ale także potencjalnie większe ryzyko przy długotrwałym stosowaniu regulatorów wzrostu przed fazami suchymi.

„Mokra jesień – kiepskie zbiory” nie musi być prawdą, jeśli się dostosujemy do tych zasad.