Home » Wydanie 28-2024 » Z życia firmy » Wrażenia spod równika: uczniowie zawodu w Australii

Wrażenia spod równika: uczniowie zawodu w Australii

Uciec przed mroźną zimą w Niemczech i zamiast tego popracować przez jakiś czas w Australii? Taką możliwość miało 15 (w tym również byłych) uczniów zawodu ze wszystkich niemieckich oddziałów HORSCHA. Dzięki temu poznali nie tylko pracę w firmie Muddy River, ale także życie i mentalność Australijczyków.

Na początku tego roku aktualni oraz byli uczniowie zawodu udali się na drugi koniec świata, aby pracować w firmie Muddy River, australijskiego partnera handlowego HORSCHA. Zostali podzieleni na dwie ośmioosobowe grupy i w takim składzie wyjechali na sześciotygodniowe turnusy do Australii. Po pierwszych sześciu tygodniach nastąpiła zmiana i druga grupa zastąpiła kolegów.
Pierwsza wylatywała 1 stycznia 2024 r. „Wylatywaliśmy z Monachium, po prawie sześciogodzinnym locie wylądowaliśmy w Doha w Katarze, skąd gigantycznym samolotem polecieliśmy do Perth na zachodnim wybrzeżu Australii” – opowiada Justin Hänse, który był opiekunem jednej z grup. „My także wyruszyliśmy z Monachium. Po międzylądowaniu w Singapurze lecieliśmy kolejne dziesięć godzin do Brisbane leżącego na wschodnim wybrzeżu Australii” – mówi Fabian Horsch, który opiekował się drugą grupą. Po nocy w Brisbane udali się do Toowoomba do firmy Muddy River. W sumie obie grupy dzieliło około 4000 kilometrów i dwie strefy czasowe.
Pierwszy tydzień rozpoczął się stosunkowo spokojnie dla całej grupy. Celem było pozbycie się zmęczenia spowodowanego różnicą czasu (jet lag) i przyzwyczajenie się do lokalnego klimatu. O ile podróż zaczęła się w Niemczech, gdzie temperatura wynosiła około 0oC, o tyle w Australii temperatury nawet w nocy nie spadały poniżej 30°C. Dlatego pierwsze kilka dni wykorzystano na aklimatyzację i zaadoptowanie się w domach, w których zakwaterowano grupy. Gdy uczniowie zawodu z obu grup pochodzący ze wszystkich niemieckich fabryk zebrali się razem, ponowne spotkanie było dla nich wielką radością. Niektórzy znali się już od czasów Check-in-Day (dni zapoznawcze organizowane dla uczniów zawodu rozpoczynających kształcenie w HORSCHU). Dzięki wspólnym przedsięwzięciom poczucie wspólnoty szybko rosło.

Odpowiedzialność i niemieckie know-how

W drugim tygodniu rozpoczęły się prace realizowane w dwóch odrębnych zakładach Muddy River. „W Perth montowaliśmy głównie Cultro 12 i 18 TC oraz Jokera 6 i 12 RT, Sprintera 18 NT i Tigera 6, a także 8 MT” – wyjaśnia Justin. „W naszym przypadku w Toowoomba, były to głównie Sprintery 12 i 18 NT” – mówi Fabian. W firmie Muddy River całkowicie zaufano wsparciu z Niemiec: „Od razu na początku powiedziano nam: „Jesteście specjalistami, montujcie według swojego systemu”. To, jak zbudujemy maszyny i jak zorganizujemy halę, zależało od nas” – wspomina Justin.
Celem prac było wsparcie firmy Muddy River i jej pracowników bezpośrednio na miejscu oraz wymiana poglądów i przekaz know-how firmy w zakresie montażu maszyn. Chociaż wielu z nich po raz pierwszy składało te maszyny całkowicie na swoją odpowiedzialność, wyszło to bardzo dobrze. „Dzięki narzędziom, które mieliśmy ze sobą, takim jak SAP, byliśmy na miejscu bardzo dobrze wyposażeni. Australijscy koledzy zawsze nas wspierali, a wskazówki można było uzyskać także telefonicznie ze Schwandorfu i Ronneburga” – wyjaśniał nasz rozmówca.

Największym wyzwaniem w codziennej pracy okazały się jednak wysokie temperatury.
„Najwyższa temperatura, jaką odnotowaliśmy któregoś dnia w hali, wynosiła 58°C. Przez większość czasu w pomieszczeniu było ponad 50 stopni, a na zewnątrz w ciągu dnia temperatura wahała się między 40°C a 45°C. Po całym dniu pracy na słońcu odczuwa się to mocno wieczorem” – wyjaśnia Justin. „W Toowoomba było trochę chłodniej. U nas średnio było 38 stopni. Na hali panował także dobry przewiew, a więc było tam dość przyjemnie” – mówi Fabian. Nie tylko upał był dla nich czymś zupełnie nowym. Wszyscy byli pod wrażeniem pogody, zwłaszcza burz, które były znacznie silniejsze i gwałtowniejsze niż w Niemczech.

Zapoznanie się z australijskim rolnictwem

Dobrą okazją do tego, aby lepiej poznać australijskie rolnictwo, była bezpośrednia wizyta na polach klientów. „Od razu w oczy rzuciły się nam wymiary pól, na których się tam pracuje, bo różnią się zasadniczo od tych, które znamy. Nie tylko obszary, ale i gospodarstwa są znacznie większe. Często spotyka są tam gospodarstwa rodzinne uprawiające od 4000 do 5000 hektarów oraz duże gospodarstwa pracujące nawet z 15 siewnikami.

W rozmowie z rolnikami wyraźnie można było zauważyć entuzjazm dla maszyn HORSCH. „Jeden z rolników miał 10-letniego Sprintera, którym wciąż był zachwycony. Teraz zainwestował w części zamienne i ścieralne, gdyż jego zdaniem dzięki nim będzie mógł korzystać ze Sprintera przez co najmniej kolejnych dziesięć lat”. Trwałość i stabilność to główne argumenty, jakie wymieniali rolnicy, mówiąc o maszynach HORSCHA. Rośnie także sprzedaż produktów HORSCH w Muddy River.
Nasza młodzież pełniła także funkcję bezpośrednich łączników między serwisem w Schwandorf a australijskimi rolnikami. W trakcie pobytu w Australii odbyło się wiele spotkań koordynacyjnych mających na celu dalszą optymalizację sytuacji na miejscu. „Jeśli rolnicy mieli pytania dotyczące maszyn, oczywiście mogliśmy bezpośrednio skontaktować się z właściwymi kolegami w Niemczech. Dzięki temu odpowiedzi mieli już następnego dnia”. Zbierano i przekazywano także opinie i doświadczenia dotyczące maszyn.

Poznanie kraju i jego mieszkańców

Mimo że głównie skupiano się na pracy, był również przewidziany czas na to, aby lepiej poznać kraj i jego mieszkańców. Raz za razem coraz bardziej zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak rozległa jest Australia. Odległości na mapie, które wydawały się niewielkie, szybko zamieniały się w odległości wynoszące nawet do 1000 kilometrów. Oprócz wycieczek do miast i na plażę parę razy wybraliśmy się także do buszu.
„Natura jest naprawdę nie do opisania piękna. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. Raz nawet wspinaliśmy się wzdłuż wodospadu” – wspomina Fabian. Dla jednej z grup w programie przewidziano także przejazdy quadami. „Zawsze byliśmy pod wrażeniem gościnności i uczynności mieszkańców” – dodaje.

Po bardzo intensywnym czasie i wielu doświadczeniach wnioski wszystkich grup płynące z tego wyjazdu były wyłącznie pozytywne: „Szacunek dla naszych chłopców. Pracowali naprawdę dobrze. A jeśli parę drobnych rzeczy nie zadziałało od razu zgodnie z planem, można je było bardzo szybko usunąć.” Firma Muddy River również była bardzo zadowolona ze wsparcia ze strony Niemiec.
Dzięki pracy w Australii i temu, że wiele rzeczy musieli sami regulować i organizować, uczniowie mogli się wiele nauczyć i wykorzystać potem te doświadczenia w pracy już w Niemczech. Oczywiście można było także poprawić znajomość języka angielskiego. Nasi uczniowie szczególnie docenili rozmowy z ludźmi, którzy żyją odmienną kulturą i mają odmienną mentalność. Podsumowując, było to dla każdego duże przeżycie, które na długo zapadnie w pamięć.