Home » Wydanie 28-2024 » Poznaj nas bliżej » Cyfryzacja – droga przyszłości

Cyfryzacja – droga przyszłości

W HORSCHU podążamy na co dzień niekonwencjonalnymi ścieżkami. Nasi klienci towarzyszą nam na każdym kroku tego procesu, nawet jeśli w niektórych momentach pojawiają się trudności i wyzwania.

Podobnie jak „Przemysł 4.0” cyfryzacja jest równie modnym hasłem dekady. Wiele firm traktuje tę kwestię priorytetowo. Ale co to konkretnie oznacza? Po co to wszystko, a przede wszystkim, co konkretnie można zrobić?
Na pewno nie brakuje informacji wejściowych. Nigdy wcześniej tak wiele nowych technologii nie zostało wprowadzonych na rynek przemysłowy tak szybko, jak ostatnio. Tematy takie jak sztuczna inteligencja, rzeczywistość wirtualna czy rozszerzona rzeczywistość, a także aplikacje 3D nie są już mrzonkami przyszłości. Technologie te są dziś powszechnie dostępne bez większych nakładów inwestycyjnych.
Dlaczego zatem musimy nadal reklamować usterki bezpośrednio, szukać podzespołów w rozstrzelonym widoku lub dzwonić do producenta, żeby dowiedzieć się, czy do danej maszyny da się zamontować np. inny wał? Dlaczego maszyna sama nie wyświetla komunikatu o konieczności wymiany zużywającej się części po upływie 200 godzin roboczych? W tym miejscu nasuwa się pytanie: dlaczego efektywność rozwijających się firm nie wzrasta wykładniczo dzięki dużym inwestycjom w cyfryzację?

Technologia jako czynnik ograniczający cyfryzację?

Wyzwania, przed którymi dziś stoimy, nie wynikają z braku dostępu do odpowiedniej technologii. Wszyscy korzystamy z maszyn podłączonych do sieci, wydajnych urządzeń, najnowszych aplikacji i systemów cyfrowych. I z pewnością nie brakuje nam danych, ponieważ obecnie generujemy ich znacznie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Czego zatem nam brakuje?
Nie chodzi o jakiekolwiek dane, ale o właściwe dane. Gromadzenie danych jest stosunkowo łatwe. „Jednak posiadanie wiarygodnych i aktualnych danych we właściwym miejscu i czasie to prawdziwe wyzwanie” – mówi Christian Demel (zarządzanie danymi i procesami). Instalacja potoków danych przez różne działy firmy, rozbijanie silosów danych i tworzenie procesów zapewniających lub poprawiających jakość danych i zawartość informacji to zadania, których nie da się rozwiązać za pomocą samej technologii.
Chociaż w „zestawie narzędzi” znajdują się wspomagające instrumenty, to jednak indywidualnym zadaniem każdej firmy pozostaje wybór odpowiedniego narzędzia i indywidualne dostosowanie go do znalezienia specyficznej dla przedsiębiorstwa drogi.

Bez procesów analogowych, które można przedstawić, wykorzystując do tego celu papier i długopis, dynamiczny rozwój cyfryzacji nie da na dłuższą metę wymiernych efektów. Dopiero uważne spojrzenie na powiązania i dążenie do holistycznego podejścia doprowadzi do synergii, wzrostu wydajności i stworzenia nowych możliwości w perspektywie średnio- i długoterminowej.
Jednak szansa na wykorzystanie tych zalet w krótkim czasie i bez zgody na wyzwania związane przede wszystkim ze zmianami w myśleniu o cyfryzacji, bez tak często cytowanego change-managementu (zarządzanie zmianami) i bez inwestycji jest niewielka. „Wynika to z tego, że rzeczywistość cyfrowa nie jest automatycznie bardziej inteligentną rzeczywistością. Jest niczym innym jak tylko piękną maską prototypu digitalizacji, która w praktyce nie zafunkcjonuje ” – mówi Christian Demel. Rozwiązania cyfrowe muszą zatem mieć trwały, pozytywny wpływ na wszystkich uczestników procesu zarówno wewnątrz przedsiębiorstwa jak i na zewnątrz u klienta.

Przykład klarownej strategii

Można to doskonale zilustrować za pomocą HORSCH PartFinder (wyszukiwarki części). Aplikacja, która została już zaprezentowana w specjalnym wydaniu terraHORSCH przygotowanym na targi Agritechnica 2023, wyświetla centralny, trójwymiarowy obraz maszyny dostosowanej do potrzeb indywidualnego klienta. Jest dostępna do wglądu na wszystkich urządzeniach zaraz po zbudowaniu maszyny.
Dla wybranych modeli opcja ta jest dostępna już dzisiaj naszym partnerom handlowym w ramach w pełni zautomatyzowanego procesu. Jej celem jest ułatwienie identyfikacji części zamiennych. Dlaczego na razie możemy to zaoferować tylko w przypadku wybranych maszyn? Wydawałoby się, że technologia na to pozwala.

Decydującym czynnikiem są dane. O ile wyświetlanie modeli 3D w nowoczesnej przeglądarce jest kwestią technologii, o tyle wiedza o tym, które modele 3D są obecnie dostępne, w jakiej konfiguracji i na jakim etapie budowy, jest kwestią informacji. Podczas tworzenia lub obliczania indywidualnego modelu 3D dla klienta dane z procesu łączone są z systemem projektowania ERP, PLM oraz geometrycznymi informacjami 3D pochodzącymi z systemów CAD. Na żadnym etapie tego procesu nie ma miejsca na manualne poszerzanie lub indywidualne dostosowywanie informacji, ponieważ tylko w ten sposób można zapewnić skuteczną automatyzację.
Oznacza to jednak również, że konstrukcja produktu stanowi podstawę informacji dotyczących produkcji i dokumentacji części zamiennych. Wówczas może jednak nagle okazać się, że na przykład prosta integracja indywidualnych elementów przestaje być banalna. „W HORSCHU myślimy realistycznie. Dlatego w pełni zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz dział rozwoju będzie musiał początkowo poradzić sobie z dodatkową pracą. Jednak w perspektywie średnioterminowej można będzie oszczędzić ją w innych obszarach” – wyjaśnia Felix Hannke (marketing produktów cyfrowych).

PartFinder i jego pochodne dla działów produkcji i marketingu nie są jeszcze w pełni rozwinięte. HORSCH stworzył scentralizowaną aplikację, która w nadchodzących cyklach będzie wzbogacana o coraz więcej informacji. Patrząc od strony zadań, wiązanka jest technologicznie bardzo duża, ale kwestia przepływu danych pozostaje na razie ograniczającym ogniwem tego łańcucha. PartFinder to początek generowania wartości dodanej dla naszych klientów i organizacji poprzez inteligentne łączenie istniejących danych. Jak dotąd proces ten przypominał i nadal przypomina „bieg z przeszkodami”, ale jesteśmy pewni, że i w tym przypadku znajdziemy właściwe rozwiązanie.